Droga Krzyżowa

Pan Jezus na śmierć skazany – Stacja I

Pan Jezus skazany. Oburza nas to. Przeżywamy. Ale czy przy tym nie dźwięczą w uszach słowa z Ewangelii wg św. Mateusza: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście” oraz „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego i Mnie nie uczyniliście„. To nas włącza w ten proces. To my skazując bliźniego skazujemy Jezusa. Dziwne?

Ale, kto Go właściwie skazał? Piłat? Formalnie tak. Postawił kropkę nad i. Ale jego wpływ był najmniejszy. Skazali Go ci, którzy przewodzili ludowi. Ci, którzy powinni dawać przykład. Dla swoich partykularnych interesów, dla świętego spokoju, dla zachowania pozycji postanowili usunąć przeszkodę. I nawet przed sobą nie przyznali się do swoich motywów. Tłumaczyli to dbałością o czystość wiary, o bezpieczeństwo ludzi. Wyjaśniali, że Jezus swoją nauką może sprowokować Rzymian do jakichś aktów terroru. Tłumaczyli, przekonywali, a gdy było to za mało, to jeszcze płacili prowodyrom.

Teraz musimy spojrzeć na samych siebie. Jaki mamy stosunek do bliźnich? Do tych, którzy stojąc w sklepie kupili ostatnie dwa chleby i dla nas zabrakło. Do tych, którzy ubiegli nas w staraniach o posadę, miejsce w szpitalu czy sanatorium. Do tych, którzy nas pouczają. Do tych, którzy wytykają nam nasze błędy. Czy i my wtedy nie wydajemy wyroków? Nie, nie formalnych. Nie kierujemy pozwów do sądów, ani innych organów. Ale skarżymy się znajomym, sąsiadom, współpracownikom. Obrabiamy za plecami takich ludzi. Oczywiście, bez złości. Obiektywnie. Bo przecież oni to zrobili.

Oglądamy telewizję. A tam polityka. Szczują, oczerniają. Skupiają się na błędach. A my bezwiednie przejmujemy poglądy. Ktoś robi wodę z mózgu, a my, jak ten podburzony tłum krzyczymy: Ukrzyżuj Go! Współcześni arcykapłani pokazują wroga. Pokazują tak, aby potępić. Mówią, zobacz on może poprzeć to, a nie tamto. Przeznaczyć pieniądze na cel przez nas wskazany. I w zanadrzu mają kolejne zarzuty. Jeśli zrobi to, do czego zmuszają, zaczną krzyczeć: Za mało. Jeśli skłoni się ku A, będą wrzeszczeć, że cel B ważniejszy. Tak tłum był i wtedy skołowacony. Zamiast telewizji użyto prowokatorów. A ten tłum, to my. Przyjmując negatywne oceny innych ludzi, skazujemy ich. I wcale nie zostaniemy uniewinnieni dlatego, że z głupoty poszliśmy za wrzeszczącym tłumem. Jezus wyjaśni: To na mnie rzucaliście oszczerstwa. A my odpowiemy: Ależ Panie, my krytykowaliśmy złego polityka. Powiedzieli nam, że on zły.
Niestety, bezmyślność, nie będzie na sądzie okolicznością łagodzącą. To nie ważne, czy rzuciłeś kamieniem (słowem jak kamień) ze wściekłości, nienawiści czy głupoty. Kamień trafił w cel. Polała się krew. Za Twoją przyczyną. I nie zwalaj winy na Piłata. Że on wraz ze swoją kastą usankcjonował. Nie uczyniłby tego, gdyby nie Ty. Gdyby nie wrzeszczący tłum. To Ty skazałeś Jezusa. Przyznaj się. Przypomnij sobie ile razy. Ile razy dałeś się ponieść niechęci? Ile razy zraniłeś słowem lub czynem?

Wszystko co czynisz bliźniemu, czynisz Jezusowi. Pamiętaj. Nie zwalaj winy na arcykapłanów. Przeanalizuj własne zachowanie. Czy oceniasz ludzi? Czy tylko ich czyny? Czy masz w ocenie swój interes? Czy starasz się obiektywnie? Bez niechęci.

A jak Jezus oceniał? On w każdym odkrywał dobro. I Ty tak czyń.

Ileż to razy, w bezsilnej złości, chciałem się odegrać. Pokazać światu swoją wielkość. Przekonać do swoich racji. I w myślach poniżałem winowajcę. Winowajcę, czyli tego, kogo uznałem za winowajcę. Bez sądu. Przecież wiem, że zabolało. Myślą, mową, uczynkiem … Obojętne jak. Skazałem. Obwiniłem. Nie zbadałem okoliczności. Nie rozpoznałem intencji. Tylko do razu przyłączyłem się do tłumu krzyczącego: Na krzyż!

Panie, przebacz mi. Naucz mnie przebaczać innym. Uchroń mnie od wydawania negatywnych świadectw. Spraw, abym nie dostrzegał zła i dostrzegał dobro. Pomóż mi postępować tak, aby nikt nie cierpiał przeze mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.