Rozważania, dygresje, myśli
-
Kobieta w Kościele
Kobieta w Kościele czyli Ostrożnie z ogniem! Sama idea zwiększenia roli kobiet w Kościele bardzo mi się podoba. Uważam, że jest to nie tylko słuszne, ale też konieczne. A papież Franciszek bardzo temu przyklaskuje. Przykładem tego jest rola kobiet z Synodzie o synodalności. Kobiety są niezbędnym filarem Kościoła. I to od samego początku, albowiem (Rdz 1.27) Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Od początku świata, stworzenia człowieka, każde przymierza Boga z człowiekiem dotyczy zarówno kobiet jak o mężczyzn. Wyznaczył im różne role, a role te są komplementarne. Ludzkość pozbawiona pierwiastka żeńskiego lub męskiego nie mogłaby istnieć. Predyspozycje i umiejętności jednej…
-
Dlaczego nie rozpoznawali?
Dlaczego nie rozpoznawali? To kwestia. Która wraca kilka razy w roku. A zawsze około Wielkanocy. Teraz też mi się przypomniała i pomyślałem, że warto się nad tym zastanowić. Chciałbym teraz, aby potem troszkę głębiej rozważać, lepiej zrozumieć. Otóż od dawna zastanawiało mnie to, dlaczego Zmartwychwstały nie był rozpoznawany przez tych, z którymi miał na co dzień do czynienia. Czy się zmienił? Czy przyjął zupełnie inne ciało? Czy ciało uwielbione nie ma związku z ciałem doczesnym? Czy przyczyna była w samym Jezusie, czy też w tych, których spotykał po zmartwychwstaniu? A może maskował się? Zakrywał twarz, może tak się ustawiał, aby twarz był w cieniu a słońce za plecami? Zmiana wyglądu…
-
Niebo, czyściec, piekło
Zstąpił do piekła czy do piekieł? Dlaczego dwa pojęcia są mylone? Czy l.p. i l.mn. ma znaczenie? Jednak nie ma to wielkiego znaczenia wobec niektórych postów wątku na ten temat. Zastanowiło mnie stwierdzenie materialności tego co niematerialne podane za ks. Strzelczykiem: [quote=CiekawaXO post_id=422862 time=1741963276 user_id=3887] Jezus w momencie kiedy tam zszedł,to zmaterializowało się już niebo i piekło. W momencie śmierci Zbawczej już nie było owego Szeolu,a otworzylo się Niebo. Więc i piekło. [/quote]. W tej samej dyskusji pojawił się też cytat z KKK oraz uwaga dystansująca się od niektórych stwierdzeń zawartych w KKK, którą podzielam w całej rozciągłości, a nawet więcej: [quote=Dezerter post_id=422933 time=1741987009 user_id=7] … [quote] kan. 632 Liczne…
-
Jedność chrześcijan.
Jakie były i są przyczyny podziałów chrześcijan? Słusznie pyta [quote=krz30 post_id=422979 time=1742028229 user_id=2760] Zastanawiam się jednak, czy Paweł miał na myśli ówczesne dociekania, czy raczej przedstawia regułę uniwersalną, która każe patrzeć z rezerwą na wszystko to, co nastąpiło w późniejszych wiekach w dziedzinie nauki i filozofii? [/quote] To bardzo delikatne pytanie. Uczynię to brutalniej: Czy winy za rozpady nie ponosi teologia? Czy za brak porozumienia nie ponosi winy teologia? Na dodatek, na poziomie abstrakcyjnym dla przytłaczającej większości wierzących. Ankieta Pomyślcie, jakie odpowiedzi by padały, gdyby spytać o różnice między różnymi wyznaniami chrześcijańskimi. Gdyby tak na ulicy zadać 100 czy 1000 przechodniów pytanie, czym różni się twoja wiara od wiary XXXXXX?…
-
Schneider Katechizm
Ogólne wrażenie Czytając na szybko, tj. bez szczegółowej analizy odniosłem wrażenie, że jest to dokument sprzed wielu lat. Co najmniej sprzed pół wieku. Może dlatego, że napisany autorytatywnie? Może dlatego, że nacisk, raczej na karę, niż na miłość i miłosierdzie. Albo dlatego, że czyściec przedstawiany jest jako miejsce [806], a ni stan. Także uzasadnianie Sądu ostatecznego [828] wydaje mi się nielogiczne, przestarzałe (właściwie jest to cytat z jakiegoś dokumentu). Dlatego cały dokument wydaje mi się być anachronicznym. Jednak, przy wnikliwszym czytaniu dochodzę do wniosku, że to głównie forma dokumentu sprawia wrażenie anachroniczności. Bowiem z tekstu da się wyłowić także dość współczesne podejście. Tym niemniej, katechizm do mnie nie trafia. Ale…
-
Wieczność? Niebo. Czyściec. Piekło.
Czym jest wieczność? Co oznacza to pojęcie? Jak się ma do nieskończoności? A jak do transcendencji? I co ma koniec? Wieczność Jest wiele definicji wieczności. Nie sposób opisać ją jednoznacznie. Kojarzona jest z czasem. W ujęciu filozoficzno-teologicznym jawi się nieskończonym trwaniem w czasie. Zatem zakłada nieskończoność czasu. Wielu uważa wieczność za nieprzerwane trwanie, które nie ma początku, ani końca. Można byłoby to przedstawić w postaci linii prostej (czas jest linearny). Prostej, która ma gdzieś punkt „0” (nieznaczony, niedefiniowalny). Linia biegnąca zarówno w lewo, czyli w przeszłość nieskończenie daleko, jak też w prawo, tj. w przyszłość, też w sposób nieskończony. Nie zgadzam się, ani z jednym, ani z drugim. Jedno jest…
-
Upadek Kościoła czyli quo vadis Ecclesia!
Zniechęcenie. Wyznam, że jestem zniechęcony. I to bardzo. Wycofuję się z życia parafii. Z powodów wewnętrznych i zewnętrznych. Te wewnętrzne, to ograniczenia biologiczne. Po prostu starość. Podstępnie ograniczająca zmysły. Utrudniająca komunikacje. Ale tylko mi. Poza tym, przy odpowiedniej współpracy, można byłoby częściowo zniwelować te ograniczenia. Ale nie chodzi tylko o mnie. Chodzi ogólnie o odejścia z Kościoła. Nie mam na myśli apostazji, ale zwykłą obojętność. Takie zmniejszenie zainteresowania. Ograniczenie się najpierw do niedzielnego chodzenia do kościoła. Z przyzwyczajenia. I już nie tyle do swojego kościoła, ale do kościoła obojętnego, zimnego. Potem ograniczenie się do odwiedzin dwa razy w roku, z okazji świąt. Może jeszcze raz w roku spowiedź. Potem już…
-
Jaka jest nasza wiara?
Moja, Twoja, jej, jego, ich? Obserwuję postawy Forumowiczów. Swoją też. Z tym, ze moja wiara dopiero się kształtuje. Wciąż przechodzi przemiany, ewoluuje, zmienia się. Zapewne dlatego z wielkim zainteresowaniem obserwuję tych, których wiara jest umocniona i trwała jak najtwardsza skała. Opoka. Biorę z nich przykład. I antyprzykład też. Bo patrząc na bliźniego widzę swoja karykaturę. W czyichś ułomnościach dostrzegam własne (ale ze wstydem wcale się tym nie chwalę). Z zaletami znacznie gorzej. Ino zazdroszczę doskonałości wielu z Was. Zazdroszczę wytrwałości wielu z Was. Ale tez dostrzegam, jak Wasze szukanie wprowadza Was w maliny. A maliny te nie oferują dojrzałych zdrowych owoców, choć owoce mają ładne. Ale tylko z wierzchu. Nie…
-
24. Dzień Judaizmu
Co za wspaniała okazja do pojednania. W najbliższa niedzielę 24. Dzień Judaizmu. Warto się zastanowić co daje nam dialog. Ale najpierw zrozumieć, czym jest dialog. SJP tak definiuje dialog: 1. rozmowa co najmniej dwóch osób na określony temat; polemika, dyskusja, konwersacja, rozmowa; 2. forma wypowiedzi literackiej, mająca postać rozmowy co najmniej dwóch osób; 3. utwór literacki złożony z odrębnych wypowiedzi dwóch lub więcej osób, nie mający jednak charakteru dzieła dramatyczno-scenicznego; 4. gatunek, który występował w literaturze staropolskiej, często o przeznaczeniu dramatycznym Wydaje mi się, że w omawianym dniu mamy do czynienie z pierwszym znaczeniem. Przynajmniej teoretycznie. Bo, jeśli tak jest, to w dialog muszą być zaangażowane dwie strony. A ja…
-
Covidowe wątpliwości
Toczy się ogólnoświatowa dyskusja na temat szczepień antycovidowych. Rozbudzane są emocje, tak samo jak w polityce. Jest też obrzucanie się błotem. Jednak, niemal wszystkim, umyka problem etyczności szczepionek. Czy szczepionka opracowana z wykorzystaniem komórek ludzkich pochodzących od zabitych dzieci poczętych może być wykorzystywane przez katolików? Krążą różne informacje na ten temat. Ile jest prawdy w tym, że szczepionkę testowano na ludzkich płodach? Jak jest tego skala? I najważniejsze pytanie, które, wydaje mi się, jest decydujące. Czy pozbawiono kogoś życia po to, aby dopracować szczepionkę? Odpowiedź twierdząca na ostatnie pytanie oznaczałaby, że osoby wierzące nie mogą z niej korzystać. Chociaż i tu pojawiają się głosy, że trzeba wziąć na szalę wszystko.…