Przypowieść o robotnikach w winnicy długo wzbudzała mój sprzeciw. Drażniła mnie niesprawiedliwość gospodarza. Ale cóż przesiąknięty byłem socjalizmem. W szkole uczono mnie, że główną zasadą socjalizmu jest: Każdemu, według jego zasług. Myślałem, że jest to sprawiedliwe. (A komunistyczne: Każdemu według jego potrzeb uważałem za utopię.) A Bóg idzie dalej. Łączy jedno i drugie.

Przypowieść tę streściłbym do jednego zdania:
Każdemu, kto się stara i pragnie dam wszystko.

Ale ważne jest też tło społeczne. Jeśli weźmiemy, że minimum socjalnym w tamtych czasach był 1 denar dziennie, to zauważymy, że danie mniejszej wypłaty byłoby niegodziwością. Wszak zapłata powinna umożliwić człowiekowi nabranie sił do pracy dnia następnego. Nakarmienie rodziny nie tylko tego dnia, ale możliwość nakarmienia dnia następnego.

Może ktoś pamięta słowa: Chleba powszedniego daj na dzisiaj. To właśnie modlitwa o ten denar. To nie modlitwa o możliwość gromadzenia zapasów czy majątku. To prośba o zaspokojenie codziennych potrzeb.

Gospodarz zbierał chętnych przez cały dzień. Szukał i najmował każdego, kto wyraził ochotę na podjęcie pracy. To my jesteśmy tymi robotnikami.

  • Jedni o samego rana, od chrztu są wyznawcami i przez całe życie pielęgnują wiarę oddając Bogu cześć. I liczą na zbawienie.
  • Inni dowiadują się o Bogu później, na jakimś etapie życia. Czy mieli by być pozbawieni nieba?
  • Są tacy, którzy porzucają Boga, ale kiedyś do Niego wracają i resztę swojego czasu poświęcają Mu. Czy zasługują na potępienie?
  • Zdarzają się też tacy, którzy niemal do końca ignoruję Boga lub nawet z Nim walczą. Ale i oni w ostatniej chwili mogą zapragnąć Boga. Czy źle robią? Czy miłosierdzie boże powinno być dla nu=ich zamknięte?

Robotnicy otrzymali po denarze. Otrzymali tyle, ile pozwala na dalsze życie. A ile my otrzymujemy? Jaka jest nasza nagroda? Zbawienie, Niebo. To już nie jest zapłata na poziomie minimum socjalnego. To jest nagroda główna. To jest maks. Więcej się nie da.

A jednak chciałbyś otrzymać więcej niż ten, który żył mniej przykładnie? Chciałbyś dostać więcej niż sąsiad obibok? |
Nie ma więcej. Dostajesz wszystko. On też. I ciesz się wraz z nim. Ciesz się tym, że dostajesz wszystko.

Komunia święta. Opłatek przeistoczony w Hostię. Czy zmienia się jakość i wartość w zależności od tego jak wielki jest kawałek Chleba Zycia? Czyż najmniejszy okruch nie jest w takim samy stopniu wiecznym pokarmem jak większy? Czy własnoręcznie wypiekany Chleb Eucharystyczny przez Neo ma inną wartość niż ułamek konsekrowanego opłatka?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Rozważania, dygresje, myśli

Przebaczenie

Czytając słowa dzisiejszej (19.10.2019) Ewangelii czuję się zakłopotany. Zacytuję słowa, które wprowadzają niepokój. Których nie rozumiem. Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie Czytaj więcej…

Rozważania, dygresje, myśli

Pomieszanie języków czyli Babel teraz

To nie powstanie różnych języków używanych przez różne ludy. To brak zrozumienia. A nawet gorzej, to brak chęci zrozumienia. To niemal dokładnie taj, jak się dzieje na obecnej scenie politycznej. Z tym, ze w Polsce Czytaj więcej…

Rozważania, dygresje, myśli

Kto się wywyższa …

Przeczytałem Ewangelię na najbliższą niedzielę. i skojarzeń wiele. Karol Meissner. W imieniny Wszystkich Świętych dowiedziałem się, że w tym roku zmarła o. Karl Meissner. Byłem z nim kiedyś na obozie wędrownym na Mazurach. Jakże on Czytaj więcej…