Uncategorized

Zrozumienie bez zrozumienia

Polski język, trudny język

Najpierw wybuchła sprawa związana ze zdaniem: Oglądalność najważniejsza, a to że wśród debili, to nie ma znaczenia. A potem poszło. Zdanie wcale nie najważniejsze. Ktoś się poczuł dotknięty. Czemu? Albo inaczej: Kto miał prawo poczuć się dotknięty? I drugie, czy ten dotknięty powinien się obrażać, na oczywiste stwierdzenie?

Kto może poczuć się dotknięty? Ano ten, kogo stale oglądane programy telewizyjne kształtują. Ten, kogo kształtują programy kabaretowe, popisy chamstwa w restauracjach, wyśmiewanie wartości i wszelkie inne sposoby jachirowania. Człowiek inteligentny, z pewnością nie ogląda na stałe takich programów. Na pewno nie pozwala, aby telewizyjna guma do żucia kształtowała jego świadomość. Mądry człowiek nie ucieka w świat seriali, aby zapomnieć o swojej prozie życia i frustracji.
Oglądalność robią masy. Masy bezmyślnie powtarzające zasłyszane prawdy, powielające postawy i wyznające wskazane wartości. Tak, każdy, kto zalicza się do bezmyślnej masy ma prawo odnieść do siebie stwierdzenie. Ma pełna prawo do uznania, że w wyniku permanentnego oglądania debilnych programów osiąga w końcu ich poziom.
I tu płynnie przechodzę do drugiego pytania. Czy ma prawo czuć się urażonym, skoro spełnia podane kryteria? Skoro dobrowolnie scedował umiejętność myślenia na bohaterów i idoli z TV? Skoro sam się zalicza do masy bezmyślnie oglądającej ogłupiające programy powinien mieć odwagę przyznania się do własnego poziomu intelektualnego.
I odwrotnie. Czy osoby potrafiąca tak dobierać oglądane programy, aby się wzbogacać, uczyć, rozwijać maję jakiekolwiek podstawy aby uważać się za ponizane? Uważam, że nie. Sporadyczne oglądanie durnot jest nawet zabawne. Może być i bywa odreagowaniem. Tak jak dla dziecka przyjemnością jest przebiegnięcie przez błotnista kałużę. Może nie rozwija, ale daje frajdę.

Zapewne jeszcze bardziej sobie nagrabiłem. Ale widzę ogłupianie przez mass media. Widzę i obserwuję z bólem współzawodnictwo dwóch partio-telewizji w zaniżaniu programów tylko po to, aby osiągać większą oglądalność. Grani na niskich uczuciach, ośmieszaniu innych. Ze świadomością, że dla wielkich mas telewizor jest jedynym oknem na świat. Do świadomej części społeczeństwa należy wywieranie presji na programy, na zachowania społeczne.

 

Napisałem też: Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Też obraźliwe. Dla wszystkich, którzy zachwycają się papką pseudoinformacyjną zawartą w programach, o których wspominałem. Jeśli ktoś nie potrafi odróżnić programów wartościowych od demoralizujących i ogłupiających może czuć się nożycami. To smutna samoocena. Ocena nie tyle dotycząca człowieka (choć też), ale dokonywanych przez niego wyborów. Osoby wybierające głupoty zamiast czegoś mądrego mają prawo utożsamiać się z poziomem programu. Oczywiście, nie ci, którzy oglądają sporadycznie, ale ci, którzy musza. Których to bawi na tyle, że czynią to regularnie.

 

Wywyższanie się
Ktoś przyznał się do oglądanie debilnych filmików na YouTube i przeszedł do Wyszyńskiego, który czytał Marksa i Jezusa, który nauczał prostaczków. I zaskoczył pytaniem o ekskluzywne restauracje. Czyli o szpanowanie kasą, pokazywanie się, udawanie lepszego, niż się jest. Bez sensu i nawiązanie do wcześniejszej treści. Traktując jeno jako chęć poniżenie, pomijam.
Ważniejsze porównanie telewizji do Youtube do Wyszyńskiego do Jezusa – z jednej strony, a z drugiej porównanie tych, którzy są kształtowani przez tychże do siebie. Dla mnie oburzające jest porównanie ludzi przyjmujących naukę Jezusa do ludzi kształtowanych przez rozrywkowe programy telewizyjne. Do jednego worka wsadzone cztery nieporównywalne sytuacje i wartości.  Gło0wnie oburza mnie to, że Jezus nauczał dla dobra ludzi, w celu ich rozwoju, z miłości. A telewizja z miłości do zarabianych pieniędzy, bez dbania o rozwój czy wyższe wartości (są wyjątki, ale o nich nie wspo0ninałem). Tak samo zestawienie Wyszyńskiego przygotowującego się do kolejnych stać, do posługiwania się bronią przeciwnika, do rozrywkowego oglądania filmików. Dla zabicia czasu, nie dla jakichś wyższych celów.
A prostaczki? Każdy jest nim w jakimś stopniu. Ale jedni pozawalają się degradować, inni starają się podnosić własne horyzonty. Jedni dążą ku dobru, drudzy przeciwnie.

Dygresja: Jak wiele swojej uwagi poświęcał Jezus rozrywce?

W zależności od oglądanych treści człowiek jest nobilitowany lub poniżany. Wybór należy do każdego. Każdy sam wybiera to, co chce oglądać. Telewizja, jak i Jezus swoje posłannictwo kieruje do wszystkich. Ani telewizji, ani Jezusa nigdy nie słuchali wszyscy. Jedni uczyli się, inni odrzucali. Każdy dokonywał wyboru. A wybór zwykle wynikał z wcześniejszych wyborów.

I pytanie do Ciebie? W którą stronę idziesz? Do nieba czy w błocko? Ku lepszemu? Czy przeciwnie? W którą stronę kierujesz innych? Wspomagasz idących ku przepaści czy wspinających się na szczyty? Gdzie jest dobro?

 

Czytanie bez zrozumienia

Wreszcie sedno. Ubolewam nad tym. Zadaję sobie pytanie dlaczego? Widać nie potrafię. Nie osiągam właściwego poziomu intelektualnego. A może też, trafiam na słowa, których znaczenie nie jestem w stanie zrozumieć. Czy w tej sytuacji jest sens czytania? Smatrisz w knigu, widzisz figu. Strata czasu. Nic więcej. Widać odstaję In minus od pozostałych, skoro nie potrafię czytać ze zrozumieniem. I to od iluś dni.
Ale jest coś gorszego. Okazuje się, że także nie potrafię pisać ze zrozumieniem. Bo jak inaczej określić sytuację, w której piszę coś, a jestem oskarżany o coś innego (np. wywyższanie). Czy osoba nie potrafiąca pisać ze zrozumieniem powinna zabierać głos? Lepiej nie.

To dołujące. Dalsze dyskutowanie staje się jątrzeniem. I w dalszym ciągu dołuje. Bo jak ocenić samego siebie, gdy wszyscy potrafią pojąć, poza mną? Zaniżam poziom. A nie chcę tego. Nie chcę czynić tego, co zarzucam telewizji, a właściwie jej pogoni za popularnością. Pogoni za kasą, reklamami. I walki o własne interesy.

Nie chcę zaniżać.

Zapewne i teraz nie zostanę zrozumiany. Ale tu nie ma dialogu. To monolog. Tu mogę wylewać własne żale i frustracje. To troszkę, jak program telewizyjny. Nie podoba się, to zmieniasz kanał. I spokój.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *